wybór [bajka o włosach Limanowej]



Widzisz archiwalną wersję wątku "wybór [bajka o włosach Limanowej]" z forum pl.hum.poezja





Anna pa,pa - 5 Lis 2001, 05:25

wybór  [bajka o włosach Limanowej]
----------------------------------------------------

gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
byłabym obojętnym, nieczułym
o zimnej, śliskiej skórze maślakiem.
twardym i delikatnym zarazem.

samotniałabym obok drzew wichrem powalonych
i topól co jak drabiny do nieba strzeliste,
nie do zniesienia smukłe;
z wianuszkiem jemioł wokół głów.
spałabym we włosach jesieniejących traw;
a wiatr niósłby mój zapach na południe i na wschód.

nocą, pośród mrocznych warkoczy ciszy,
rozczapierzonymi grzybowymi palcami,
delikatnie przenikając przez martwotę
-- ssałabym z ziemi czarne życie;
a zielone grzywki mchów szeleściłyby do snu.

byłabym nietrwała
jeszcze bardziej niż jestem,
w swojej różowej, kobiecej postaci.
----

Anna pa,pa



ellu bi-s - 5 Lis 2001, 05:51

Anna pa,pa

wybór  [bajka o włosach Limanowej]
----------------------------------------------------

gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
byłabym obojętnym, nieczułym
o zimnej, śliskiej skórze maślakiem.
twardym i delikatnym zarazem.

samotniałabym obok drzew wichrem powalonych
i topól co jak drabiny do nieba strzeliste,
nie do zniesienia smukłe;



(...)

z wersu na wers zaskakujace, z wersu na wers otwieraja mi sie coraz bardziej
oczy na Twoja fantazje, Anno, piekne (choc wlosa nie znalazlam) e.


Tomaszek - 5 Lis 2001, 06:00





wybór  [bajka o włosach Limanowej]
----------------------------------------------------

gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
byłabym obojętnym, nieczułym
o zimnej, śliskiej skórze maślakiem.
twardym i delikatnym zarazem.

samotniałabym obok drzew wichrem powalonych
i topól co jak drabiny do nieba strzeliste,
nie do zniesienia smukłe;
z wianuszkiem jemioł wokół głów.
spałabym we włosach jesieniejących traw;
a wiatr niósłby mój zapach na południe i na wschód.

nocą, pośród mrocznych warkoczy ciszy,
rozczapierzonymi grzybowymi palcami,
delikatnie przenikając przez martwotę
-- ssałabym z ziemi czarne życie;
a zielone grzywki mchów szeleściłyby do snu.

byłabym nietrwała
jeszcze bardziej niż jestem,
w swojej różowej, kobiecej postaci.
----



Ignorujemy podtytuł, a dwukropek z pierwszego wersu
wyrzucamy w diabły. Potem dumamy chwilę nad domniemaną
twardością maślaków i wychodzi nam, że bywają twarde, a
jakże (maślak pstry na przykład), ale wtedy nie są
delikatne i nie mają śliskiej skórki. Zaliczamy więc
Autorce nieudane trafienie i z czystym sumieniem poddajemy
się urokowi opowieści, niewątpliwie ładnej i dobrze
skonstruowanej. Szczególną uwagę poświęcamy przedostatniej
zwrotce, pijanej intrygująco czarną entelechią (szkoda, że
zielone grzywki mchów, godne Ewy Szelburg-Zarembiny,
sprawiają, iż szybko trzeźwieje). Na koniec pozostaje
egzystencjalna zaduma, dosyć jednakowoż trywialna, wiec
otrząsnąwszy się - wracamy do powszedniej krzątaniny, a
przypomniawszy sobie, iż służy ona zarabianiu na chleb -
popadamy w kolejną zadumę. Tym razem głęboką i tchnącą
prawdziwym tragizmem.

Tomaszek


WM - 5 Lis 2001, 06:11

Anna pa,pa:

gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
[...]
byłabym nietrwała
jeszcze bardziej niż jestem,
w swojej różowej, kobiecej postaci.



  Coraz trudniej Cię poznać. Znaczy się - coraz lepiej piszesz.
Ale różowy kolor - paskudny (w odniesieniu do osoby do-rosłej).
W dodatku otwiera i zamyka.

Pozdrowienia



Anna pa,pa - 5 Lis 2001, 07:50

elle
------

| gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
| byłabym obojętnym, nieczułym
| o zimnej, śliskiej skórze maślakiem.
| twardym i delikatnym zarazem.

| samotniałabym obok drzew wichrem powalonych
| i topól co jak drabiny do nieba strzeliste,
| nie do zniesienia smukłe;
z wersu na wers zaskakujace, z wersu na wers otwieraja mi sie coraz
bardziej
oczy na Twoja fantazje, Anno, piekne (choc wlosa nie znalazlam) e.



jak to?
1/ w tytule
2/ wianuszek wokół głów
3/ włosy traw
4/ warkocze ciszy
5/ zielone grzywki
3/ trwała

a co z Twoimi obiecanymi męskimi lokami?

A.


ellu bi-s - 5 Lis 2001, 08:25

Anna pa,pa

elle
| gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
| byłabym obojętnym, nieczułym
| o zimnej, śliskiej skórze maślakiem.
| twardym i delikatnym zarazem.
| Twoja fantazje, Anno, piekne (choc wlosa nie znalazlam)
jak to?
1/ w tytule
2/ wianuszek wokół głów
3/ włosy traw
4/ warkocze ciszy
5/ zielone grzywki
3/ trwała



a prawdziwego wlosa ani na lekarstwo ;)

a co z Twoimi obiecanymi męskimi lokami?



dyc mowie, ze nie umiem tak a vista. na razie mi inne skojarzenia laza po
glowie. e.


Anna pa,pa - 5 Lis 2001, 08:40

Tomaszek
-----------------
| nocą, pośród mrocznych warkoczy ciszy,
| rozczapierzonymi grzybowymi palcami,
| delikatnie przenikając przez martwotę
| -- ssałabym z ziemi czarne życie;
| a zielone grzywki mchów szeleściłyby do snu.



-----------------
lubię Cię u siebie gościć, bo wymagający jesteś
i strasznie czepialski, a do tego-- wszystko Ci się nie podoba.
i masz taką uroczą metodę zachodzenie mnie od tyłu
łapania w garść sterty moich włosów i ciągnięcia ziuuup
do ziemi. acha!! i zawsze gardzisz herbatą, którą dla Ciebie
parzę [w najczulszej z moich filiżanek]

Ignorujemy podtytuł



a dlaczego? pierwsza część podtytułu ważna- bajka
sugeruje, że będę konfabulować, bawić się, zmyślać,
szeptem opowiadać, nastrój tworzyć
(no i nieścisłości dozowolne)

druga- to informacja dla elle, że przystapiłam do zawodów.

a dwukropek z pierwszego wersu
wyrzucamy w diabły.



w diabły? po co?
"gdybym:" zastępuje tu niejako - dawno, dawno temu,
za 7 górami

Potem dumamy chwilę nad domniemaną
twardością maślaków i wychodzi nam, że bywają twarde, a
jakże (maślak pstry na przykład), ale wtedy nie są
delikatne i nie mają śliskiej skórki. Zaliczamy więc
Autorce nieudane trafienie



o twardych myślałm wybiegając w przyszłość
gdy w słoiku z marynatą. a jeśli mowa o nietrafieniach
to jeszcze dodam, że maślak z towarzystwem topoli ma tyle co nic
/rośnie w iglastych, a w iglastych to trawy
też nie za wiele; ale _bajka_  pozwala, Panie Ścisły/

i z czystym sumieniem poddajemy
się urokowi opowieści, niewątpliwie ładnej i dobrze
skonstruowanej.



szoda, że nie widzę Twoich źrenic. chociaż i tak kpinę
znajduję.

Szczególną uwagę poświęcamy przedostatniej
zwrotce, pijanej intrygująco czarną entelechią



bajek domena.

(szkoda, że
zielone grzywki mchów, godne Ewy Szelburg-Zarembiny,
sprawiają, iż szybko trzeźwieje).



grzywka, była pod zawody ;-)
i pod zmianę klimatu.

Na koniec pozostaje
egzystencjalna zaduma, dosyć jednakowoż trywialna



o nietrwałości można na wiele sposobów;
a mnie akurat zachciało się na grzybny

wiec
otrząsnąwszy się - wracamy do powszedniej krzątaniny, a
przypomniawszy sobie, iż służy ona zarabianiu na chleb -
popadamy w kolejną zadumę. Tym razem głęboką i tchnącą
prawdziwym tragizmem.



'prawdziwym tragizmem' powiadasz..

dzięki. Anna pa,pa


Anna pa,pa - 5 Lis 2001, 08:45

WM
--------

| byłabym nietrwała
| jeszcze bardziej niż jestem,
| w swojej różowej, kobiecej postaci.
 Coraz trudniej Cię poznać. Znaczy się - coraz lepiej piszesz.



;)chyba tak, bo coraz częściej coraz większej ilości osób
nie podobają się szczegóły moich tekstów, głównie kolory.

Ale różowy kolor - paskudny (w odniesieniu do osoby do-rosłej).



kremowy, też niesmaczny.
a u grubego z podróży wracającego, żona też różowa.
i jakoś nikt ani słowa.

W dodatku otwiera i zamyka.



no bo: g d y b y m  nie była różową
ale j e s t e m  [różowa];
czyli ludzka, kobieca, pachnąca, zapraszająca i taki tam. ;)

dzięki . Anna pa,pa


akmari - 5 Lis 2001, 08:50

Anna pa,pa:
| gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
[...]
| byłabym nietrwała
| jeszcze bardziej niż jestem,
| w swojej różowej, kobiecej postaci.



WM:
 Â Coraz trudniej Cię poznać. Znaczy się - coraz lepiej piszesz.
Ale różowy kolor - paskudny (w odniesieniu do osoby do-rosłej).
W dodatku otwiera i zamyka.



   Różowy kolor - paskudny w odniesieniu do osoby dorosłej?
   Dlaczego?
   Cały wiersz jest nasycony jakąś taką pastelową delikatnością,
   ale nie mdły!
   Ten róż, to nie tylko kolor - to subtelny zapach i kruchość materii.
   Moim zdaniem - właśnie tak.

Akmari.


Anna pa,pa - 5 Lis 2001, 08:50

elle
-----

| Twoja fantazje, Anno, piekne (choc wlosa nie znalazlam)
| jak to?
| 1/ w tytule
| 2/ wianuszek wokół głów
| 3/ włosy traw
| 4/ warkocze ciszy
| 5/ zielone grzywki
| 3/ trwała
a prawdziwego wlosa ani na lekarstwo ;)



wszystkie są prawdziwe.
tylko żaden człowieczy.

| a co z Twoimi obiecanymi męskimi lokami?
dyc mowie, ze nie umiem tak a vista.
na razie mi inne skojarzenia laza po glowie. e.



bardziej szurnięte od fryzjera?

A.


wuemka - 5 Lis 2001, 09:54


Anna pa,pa:
| gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
[...]
| byłabym nietrwała
| jeszcze bardziej niż jestem,
| w swojej różowej, kobiecej postaci.

  Coraz trudniej Cię poznać. Znaczy się - coraz lepiej piszesz.
Ale różowy kolor - paskudny (w odniesieniu do osoby do-rosłej).
W dodatku otwiera i zamyka.

Pozdrowienia



WM - 5 Lis 2001, 10:25

akmari:

   Różowy kolor - paskudny w odniesieniu do osoby dorosłej?
   Dlaczego?



    Rozumiem różowość skóry, różowość wnętrz fizycznych i
psychicznych, ale nic nie poradzę, że kojarzy mi się z różowym
ubiorem. A nie przepadam za takim u pań (a u panów? ktoś
zapyta... owszem, w cyrku).

   Cały wiersz jest nasycony jakąś taką pastelową delikatnością,
   ale nie mdły!



   Delikatnością?

"[...]byłabym obojętnym, nieczułym
o zimnej, śliskiej skórze maślakiem.
[...]
nocą, pośród mrocznych warkoczy ciszy,
rozczapierzonymi grzybowymi palcami,"

   Są tam słowne delikatności, ale nie równoważą one tych wyżej
grzybków, co jak muchomorzasty krąg łapią czytelnika za myśl.

   Ten róż, to nie tylko kolor - to subtelny zapach i kruchość materii.
   Moim zdaniem - właśnie tak.



   Cieszę się, że masz własne zdanie. Ja mam też.

Pozdrowienia :)


Anna pa,pa - 5 Lis 2001, 11:55

wuemka
-------------

| gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
| różowy kolor - paskudny (w odniesieniu do osoby do-rosłej).
Podpinam się:) Nawet dodam, że różowość można pominąć, poprzestając na
dziewczynce



dziewczynie!!

Ale pięknie, pięknie spisane.



dzięki. Anna pa,pa


Anna pa,pa - 5 Lis 2001, 12:25

WM

akmari
-------------
|    Różowy kolor - paskudny w odniesieniu do osoby dorosłej?
|    Dlaczego?
ale nic nie poradzę, że kojarzy mi się z różowym
ubiorem. A nie przepadam za takim u pań



nie lubisz!! --  milanezowych różowych haleczek,
pulowerków z dzianiny
rozciągniętych trykotów,
flanelowych pantalonków, piżamek pluszowych,
uroczych, puci-puci-różowych  "bu-kle"
z paczki, od cioci z Zanzibaru?

nie znasz się.

|    Cały wiersz jest nasycony jakąś taką pastelową delikatnością,
|    ale nie mdły!
  Delikatnością?



chodzi o wyczuwalną kobiecą rączkę. góruje nad każdą literą.
no wysil się, wojtku.

"[...]byłabym obojętnym, nieczułym
o zimnej, śliskiej skórze maślakiem.
[...]
nocą, pośród mrocznych warkoczy ciszy,
rozczapierzonymi grzybowymi palcami,"



pokoik na poddaszu, półmrok, bo zmierzch
- w różowym peniuarku, w różowych pantofelkach
na niezmiennie różowych stópkach tuż obok Ciebie siedzi
bajkoszeptaczka -ściszonym głosem
[wąsik nad górną wargą niebezpiecznie drga]
opowiada o śliskiej skórze maślaka
 - rozczapierzonymi palcami- starając się urzeczywistnić
słowo po słowie.. delikatnie bardzo.

  Są tam słowne delikatności, ale nie równoważą one tych wyżej
grzybków, co jak muchomorzasty krąg łapią czytelnika za myśl.



o wypraszam sobie!!
muchomorki, kropeczki, czapeczki to dobre dla przedszkolaków
/na php- nigdy/

|    Ten róż, to nie tylko kolor - to subtelny zapach i kruchość materii.
|    Moim zdaniem - właśnie tak.
  Cieszę się, że masz własne zdanie. Ja mam też.



dziękuję za uwagę; Panu i Panu, również.

Anna pa,pa


WM - 5 Lis 2001, 12:51

Anna pa,pa:

nie lubisz!! --  milanezowych różowych haleczek,
[...]
nie znasz się.



   Znam się i nie lubię :)

chodzi o wyczuwalną kobiecą rączkę. góruje nad każdą literą.
no wysil się, wojtku.



(oho, zmalał mój prestiż abo co)

   Od kiedy to kobiece rączki są tylko delikatne? Nawet w Twoim
wydaniu bywają różnorakie.

pokoik na poddaszu, półmrok, bo zmierzch
- w różowym peniuarku, w różowych pantofelkach
[...]
słowo po słowie.. delikatnie bardzo.



   Delikatnie o niedelikatnych niedelikatesach? Moja wyobraźnia pracuje
trochę inaczej.

o wypraszam sobie!!
muchomorki, kropeczki, czapeczki to dobre dla przedszkolaków
/na php- nigdy/



    Hi, hi, nie znasz się na grzybowych kręgach.

dziękuję za uwagę; Panu i Panu, również.



   Drobiazg. Uwaga warta była uwagi :)

Pozdrowienia


elka-one - 5 Lis 2001, 15:10

wybór  [bajka o włosach Limanowej]
----------------------------------------------------

Anna pa,pa

Pięknie, Aniu. I jak na to, że nie lubisz ponoć włosów, tyle ich
pięknych wersji :-))

Pozdrawiam

Elżbieta


stefan - 5 Lis 2001, 19:44

"Anna pa,pa" <

wybór  [bajka o włosach Limanowej]
----------------------------------------------------

gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
byłabym obojętnym, nieczułym
o zimnej, śliskiej skórze maślakiem.
twardym i delikatnym zarazem.



                 ***

bo mógłby ukazać wówczas to co kryje się pod przebraniem
bachantki, tańczącej swoje, groźne dla męskich
oczu, korowody orgiastyczne. :-)

Grzybowa ekstaza, pocałunki zakamuflowane gałęzia jemioły,
kontrast halucyjnego istnienia lubieżnie zimnego "maślaka"
z tą różową, cukierkową lalką...hmm.   Bardzo ciekawy,
intrygujący wiersz w pięknej szacie celnych metafor.

Takie znalezisko, wyłowione z powodzi grafomanii, która
zalewa tę listę,  trzeba skwapliwie schować do szkatuły
dobrej poezji.

Pozdrowienia

Stefan


Bogdan Pelczarski - 6 Lis 2001, 05:01


wybór  [bajka o włosach Limanowej]

Anna pa,pa



Brawo!
Piekne! Prawie absolutne. Podoba mi sie, gdy nie piszesz
bezposrednio na Twoj temat.

Mialem problem z "różowym" - nic nie moge za moje skojarzenia,
"różowy" kojarzy mi sie z... powiedziec, nie powiedziec...
ach powiem, prosiaczkiem.

Wiersz, jeden z najlepszych.
Dziekuje. Tobie za wiersz i Eli za propozycje tematu.

bogdan.p


Bogdan Pelczarski - 6 Lis 2001, 05:26


Anna pa,pa

| elle

| Twoja fantazje, Anno, piekne (choc wlosa nie znalazlam)

| jak to?
| 1/ w tytule
| 2/ wianuszek wokół głów
| 3/ włosy traw
| 4/ warkocze ciszy
| 5/ zielone grzywki
| 3/ trwała

a prawdziwego wlosa ani na lekarstwo ;)



Ale sie wykrecasz.
Tez bym na Twoim miejscu probowal.
Nie latwo bedzie przebic ta wysoka kate.
Tym bardziej jestem ciekaw Twojej propozycji na temat "wlosy".
Jednak nie chce Cie dodatkowo obciazac moim wyczekiwaniem
bo wiesz zapewne, ze cale php czeka teraz na Twoj odwet.
Tysiace czytelnikow wierci sie niespokojnie na fotelikach
przed monitorami, w glowie tylko jedno jedyne pytanie
"Co napisze Ela?"

Wiesz, gdyby zabraklo Ci pomyslu, mam pomysl:
musisz siasc naprzeciw zegara z wahadlem,
patrzec na wahadla monotonny ruch i powtarzac
na przemian: włos, zupa, włos, zupa.
Napewno powstanie cos wspanialego.

No. Zanim mnie zwymyslasz, a wiem, ze umiesz :)
ja pozwolilem sobie tylko na żart, taki żarcik,
wiec litosci ;)

Powodzenia w pojedynku

bogdan.p


ellu bi-s - 6 Lis 2001, 05:40

Bogdan Pelczarski

ellu bi-s

Anna pa,pa

| elle

| Twoja fantazje, Anno, piekne (choc wlosa nie znalazlam)

| jak to?
| 1/ w tytule



(...)

a prawdziwego wlosa ani na lekarstwo ;)



Ale sie wykrecasz.

(...)

Wiesz, gdyby zabraklo Ci pomyslu, mam pomysl

pod presja gotowam zamilknac na wieki ;)

a tak naprawde to nie napisze szybciej niz mnie natchnienie najdzie.

:) e.


Bogdan Pelczarski - 6 Lis 2001, 06:21


Bogdan Pelczarski

Wiesz, gdyby zabraklo Ci pomyslu, mam pomysl

pod presja gotowam zamilknac na wieki ;)



No zobacz jak łatwo mnie zgasic, juz sie wstydze,
juz mi przykro, juz sie chowam do mysiej dziury,
tej w mojej mysiej dziurze. To nie byla zadna presja,
to byl wyraz mojej bezkresnej nadziei i wiary w Twoja
tworczosc i kreatywnosc. No dobrze, nic wiecej na ten temat.

a tak naprawde to nie napisze szybciej niz mnie natchnienie najdzie.



Na natchnienie pomagaja w transie wypowiadane slowa: przyjdz ntchnienie,
przyjdz natchnienie... oczywiscie w pozycji lotusa :)

Apropos, wiesz moze jak to sie nazywa?
(czy to nie jest przypdkiem mandra? w sieci trudno znalesc definicje)

:) e.



bogdan.p


wilczysko - 6 Lis 2001, 06:50


wybór  [bajka o włosach Limanowej]
----------------------------------------------------



[...]

Kiedy wracam z porannych leśnych wypraw, mokry, zziajany i szczęśliwy,
zachodzę każdorazowo w domenę sosenek zdobywających nowe przyczółki na
leżących odłogiem hektarach. Podległy słabości, głaszczę prawie każdą pod
włos (w końcu znam je jeszcze od czasów, gdy były szyszkami) i dziwię się,
że tak szybko rosną. Bezwstydnie zadzieram im sukienki spodziewając się
bógwieczego. A tam maślaki. Nigdy ich nie zbieram, choć smaczne. Wiem, że
nie wystarczy mi cierpliwości. A poza tym wyglądają dobrze tam, gdzie są.
Bardzo lubię, Aniu Twoje wiersze.

w.


przyjaciel234 - 6 Lis 2001, 09:00

| w swojej różowej, kobiecej postaci.
----

Pięknie.



Ale słowo "różowa" czyni cię mniej interesującą niż jesteś w rzeczywistości.

Przyjaciel




--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Anna pa,pa - 6 Lis 2001, 10:39

elka-one
--------------

Pięknie, Aniu. I jak na to, że nie lubisz ponoć włosów, tyle ich
pięknych wersji :-))



dziękuję Elżbieto za włosów liczenie.

Anna pa,pa


Anna pa,pa - 6 Lis 2001, 10:52

stefan
---------

| gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
| byłabym obojętnym, nieczułym
| o zimnej, śliskiej skórze maślakiem.
| twardym i delikatnym zarazem.
                ***

bo mógłby ukazać wówczas to co kryje się pod przebraniem
bachantki, tańczącej swoje, groźne dla męskich
oczu, korowody orgiastyczne. :-)



no właśnie; wiesz starałam się jak mogłam
_zaistnieć_ w wierszu (ale poza sekusalnością)
wcielić się w pl.kę, ale bez tych wszystkich lubieżności
okrągłości, zamaszystych gestów między jedwabnymi przecinkami,
chciałam [próbowałam] zapach kobiety udusić grzybkami..

pełne fiasko!!  ;-)

dzięki Stefanie za zakołysanie.
Anna pa,pa


Anna pa,pa - 6 Lis 2001, 11:05

Bogdan
-------------

Mialem problem z "różowym"



różowy, kremowy, sraczkowaty -- ach, te kolory!!
każdemu kojarzą się zupełenie na opak.
po prostu --martwe widzenie.

"różowy" kojarzy mi sie z... powiedziec, nie powiedziec...
ach powiem, prosiaczkiem.



słusznie.
a mnie --z różańcem
do komunii, takim plstikowym w białym pudełeczku w kształcie biblii.
(serio)

Dziekuje.



dziękuję również
i z bogiem bogusiupe

Anna pa,pa


Anna pa,pa - 6 Lis 2001, 11:07

wilczysko
---------------

Bardzo lubię, Aniu Twoje wiersze.



a ja bardzo lubię--Ciebie.
nie wiem czemu, ale kiedy 'Cię' czytam mrowieją mi opuszki palców.
i koniuszki rzęs.
[chyba
   odbieram to jako molestowanie monitorowo-bajtowe]

zupełnie przyjemne.

Anna pa,pa


Anna pa,pa - 6 Lis 2001, 11:10


 | w swojej różowej, kobiecej postaci.

| Pięknie.
Ale słowo "różowa" czyni cię mniej interesującą niż jesteś w



rzeczywistości.

acha.


wilczysko - 6 Lis 2001, 11:20


a ja bardzo lubię--Ciebie.
nie wiem czemu, ale kiedy 'Cię' czytam mrowieją mi opuszki palców.
i koniuszki rzęs.
[chyba
   odbieram to jako molestowanie monitorowo-bajtowe]

zupełnie przyjemne.



Rośnie we mnie męska próżność, szczęście że mam wilczą - zapasową.
Szaleństwa popełniam jedynie w soboty - jak się ostatnio okazało - a później
wcale nie żałuję. Aaaa, jeszcze sumienie. Pomyślałem sobie, że zbyt krótko
tu będę, by przejmować się teraz tym, czym można się przejąć dopiero w
godzinie strachu. Tylko przez cały czas chowam kły i pazury. Jakże ja czasem
walczę z własną naturą. Jakże. Jeden krok poza wstęgę i nie ma wilka.

w.


Tomaszek - 7 Lis 2001, 04:49





Tomaszek
-----------------
| nocą, pośród mrocznych warkoczy ciszy,
| rozczapierzonymi grzybowymi palcami,
| delikatnie przenikając przez martwotę
| -- ssałabym z ziemi czarne życie;
| a zielone grzywki mchów szeleściłyby do snu.
-----------------
lubię Cię u siebie gościć, bo wymagający jesteś
i strasznie czepialski, a do tego-- wszystko Ci się nie
podoba.
i masz taką uroczą metodę zachodzenie mnie od tyłu
łapania w garść sterty moich włosów i ciągnięcia ziuuup
do ziemi. acha!! i zawsze gardzisz herbatą, którą dla
Ciebie
parzę [w najczulszej z moich filiżanek]



Nie zniosłabyś tego siorbania.

| Ignorujemy podtytuł

a dlaczego? pierwsza część podtytułu ważna- bajka
sugeruje, że będę konfabulować, bawić się, zmyślać,
szeptem opowiadać, nastrój tworzyć
(no i nieścisłości dozowolne)



Hihi, jako utwór z założenia dydaktyczno-publicystyczny,
klasyczna bajka jest najściślejszym ze ścisłych gatunków
literackich :). Twój wiersz jest raczej, gdybyś się
upierała, baśnią.

druga- to informacja dla elle, że przystapiłam do



zawodów.

Nie wiem, o co chodzi. Nie czytuję wielu wątków i
zakładam, że nie muszę.

| a dwukropek z pierwszego wersu
| wyrzucamy w diabły.

w diabły? po co?
"gdybym:" zastępuje tu niejako - dawno, dawno temu,
za 7 górami



Absurd. Przypomnij sobie:

gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
byłabym obojętnym, nieczułym
o zimnej, śliskiej skórze maślakiem.
twardym i delikatnym zarazem.

czyli "gdybym" odnosi się tylko do "nie urodziła się", w
zupełnym przeciwieństwie do "dawno, dawno", które stanowi
konwencjonalne przedstawienie miejsca i czasu akcji
"zachowujące ważność" w całej przestrzeni tekstu. U Ciebie
rolę takiej introdukcji pełni cała pierwsza linijka,
określająca conditio dziania się tego, co dalej.

| Potem dumamy chwilę nad domniemaną
| twardością maślaków i wychodzi nam, że bywają twarde, a
| jakże (maślak pstry na przykład), ale wtedy nie są
| delikatne i nie mają śliskiej skórki. Zaliczamy więc
| Autorce nieudane trafienie

o twardych myślałm wybiegając w przyszłość
gdy w słoiku z marynatą. a jeśli mowa o nietrafieniach



Chybaś nie widziała marynowanych maślaków! "Twarde",
patrzcie państwo...:)
Przewidywałem inną linię obrony twardości, w której
"twardy" stanowi zamiennię "niestrawny" [surowy maślak].

to jeszcze dodam, że maślak z towarzystwem topoli ma
tyle co nic
/rośnie w iglastych, a w iglastych to trawy
też nie za wiele; ale _bajka_  pozwala, Panie Ścisły/



Maślaki te śliskie najczęściej rosną na trawie, w
iglastych młodnikach.

| i z czystym sumieniem poddajemy
| się urokowi opowieści, niewątpliwie ładnej i dobrze
| skonstruowanej.

szoda, że nie widzę Twoich źrenic. chociaż i tak kpinę
znajduję.



Całe życie to kpina. A gdybyś zaglądnęła w źrenice, to i
ja bym Cię ujrzał, więc by się zaraz rozszerzyły, wiadomo.

| Szczególną uwagę poświęcamy przedostatniej
| zwrotce, pijanej intrygująco czarną entelechią

bajek domena.



Baśni.

| (szkoda, że
| zielone grzywki mchów, godne Ewy Szelburg-Zarembiny,
| sprawiają, iż szybko trzeźwieje).

grzywka, była pod zawody ;-)
i pod zmianę klimatu.



Zawody... (???)
Zmiana klimatu... No właśnie, bardzo niepotrzebna.

| Na koniec pozostaje
| egzystencjalna zaduma, dosyć jednakowoż trywialna

o nietrwałości można na wiele sposobów;
a mnie akurat zachciało się na grzybny



Właśnie dlatego masz plusa, za sposób :)

| wiec
| otrząsnąwszy się - wracamy do powszedniej krzątaniny, a
| przypomniawszy sobie, iż służy ona zarabianiu na
chleb -
| popadamy w kolejną zadumę. Tym razem głęboką i tchnącą
| prawdziwym tragizmem.

'prawdziwym tragizmem' powiadasz...



Źrenice pozostają zwężone.

Tomaszek

PS
O różowości. Łyknąłem ją z łatwością. Noszę w sobie różowy
obraz Ciebie (czy przypadkiem nie w różowej bluzeczce
byłaś, gdym Cię jedyny raz widział żywą przed laty?)
podobnie, jak iola jest zawsze granatowa. O kolorach
innych Pań z listy - inszom razom.
T.


marco - 7 Lis 2001, 08:57

----- Original Message -----

Newsgroups: pl.hum.poezja
Sent: Monday, November 05, 2001 11:20 AM
Subject: wybór [bajka o włosach Limanowej]

wybór  [bajka o włosach Limanowej]
----------------------------------------------------

gdybym: nie urodziła się różową dziewczyną
byłabym obojętnym, nieczułym
o zimnej, śliskiej skórze maślakiem.
twardym i delikatnym zarazem.

O!
Targ`nęło mną jak niespodziewanie dziadem Mario szrap`nel
yin przed wieloma laty.

Pozdrawiam :-)
niutoN

Na grzyby!
~~~~~~~~

Raz młodzian piękny wybrał się na grzyby,
zatem zajrzymy mu do koszyka:
o! - ma koźlarka, siwe gąsek brody.
O! jeden pękaty łeb borowika?

Wtem dziewczę ujrzy, śliczne i młode
(a mgła nad lasem gęstniała jak budyń)
uśmiecha się tęsknie oczęta mrużąc
i warkocz plecie, długi i rudy.

Młodzian chcąc rydza, wnet pędzi do niej -
niknie z dziewczyną w olchowym krzaku...
    - Dziad z niego wylazł, łysy, zgrzybiały;
    rzęzi: KOBIETO... TRUJĄCY MAŚLAKU!!!




Anna pa,pa - 8 Lis 2001, 06:38

Tomaszek
--------------

| Na koniec pozostaje
| egzystencjalna zaduma, dosyć jednakowoż trywialna
| o nietrwałości można na wiele sposobów;
| a mnie akurat zachciało się na grzybny
Właśnie dlatego masz plusa, za sposób :)



dzięki Tomaszku
+ pozdrowienia od Kasi S.

Anna pa,pa

PS
O różowości. Łyknąłem ją z łatwością. Noszę w sobie różowy
obraz Ciebie (czy przypadkiem nie w różowej bluzeczce
byłaś, gdym Cię jedyny raz widział żywą przed laty?)



w białej.


Anna pa,pa - 8 Lis 2001, 06:42

wilczysko
--------------

Jakże ja czasem walczę z własną naturą.



błąd. podstawowy.

Jakże. Jeden krok poza wstęgę i nie ma wilka.



zmieniając płaszczyznę sam ulegasz prze/zmianie
ale- nie musi to oznaczać unicestwienia, nie bój.

albo bój, żeby potem nie było na mnie.

dzięki. A.


Anna pa,pa - 8 Lis 2001, 06:50

marco
-----------

Młodzian chcąc rydza, wnet pędzi do niej -
niknie z dziewczyną w olchowym krzaku...
   - Dziad z niego wylazł, łysy, zgrzybiały;
   rzęzi: KOBIETO... TRUJĄCY MAŚLAKU!!!



well, well, well.
podobno nie ma grzybów trujących,
bywają jedynie nieodpowiednio przygotowane.

a kobiety.. czasami, ale tylko w uzasadnionych przypadkach
z berłem śmierci wokół facetów tańczą.

/chyba, że masz na mysli 'trucie' jako 'pieprzenie',
a to -- masz pełne poparcie./

Anna pa,pa


wilczysko - 8 Lis 2001, 07:15


zmieniając płaszczyznę sam ulegasz prze/zmianie
ale- nie musi to oznaczać unicestwienia, nie bój.
albo bój, żeby potem nie było na mnie.
dzięki. A.



Dlaczego nie na Tobie? ; )))

w.


Anna pa,pa - 8 Lis 2001, 07:27

wilczysko
----------------

| zmieniając płaszczyznę sam ulegasz prze/zmianie
| ale- nie musi to oznaczać unicestwienia, nie bój.
| albo bój, żeby potem nie było na mnie.
| dzięki. A.
Dlaczego nie na Tobie? ; )))



a nie bałbyś się?

A.


wilczysko - 8 Lis 2001, 07:35


a nie bałbyś się?



Pewnie, że bym się bał.

w.


Anna pa,pa - 8 Lis 2001, 07:49

wilczysko
----------------

| a nie bałbyś się?
Pewnie, że bym się bał.



czy Ty mnie przypadkiem nie podrywasz, hę?

A.


wilczysko - 8 Lis 2001, 08:25


wilczysko
----------------
| a nie bałbyś się?
| Pewnie, że bym się bał.
czy Ty mnie przypadkiem nie podrywasz, hę?



Ależ skąd. : )

w

niekończąca się bajka o złodziejach nieba (według grzesznego niutoNa)
bajka -- wlod, 2001-10-23
Bajka o szczęśliwym człowieku. (wariacja)
BAJKA O RZECZACH MARTWYCH
bajka o "psie na poboczu"
Bajka o Cysieku
Bajka nie całkiem ta
Bajka afgańska
bajka
zmarł Marek Garbala :(
  • zdejmowanie simlocka nokia 6070 za darmo
  • manager laczenia zamiast orange
  • weka ptak
  • siemens s65 nie czyta karty sim 60
  • skoki narciarskie 2009 do sciagniecia
  • Archiwum tematów z for internetowych - Index