wiersze miesiąca - październik 2002
Widzisz archiwalną wersję wątku "wiersze miesiąca - październik 2002" z forum pl.hum.poezja
przyjaciel - 1 Lis 2002, 07:42
Regulamin korzystania z przekrojowego wątku 'wiersz miesiąca' na grupie poetyckiej p.h.p
POSTANOWIENIA OGÓLNE
1. Regulamin określa zasady otwierania wątków i punktowania wiersza miesiąca.
2. W punktowaniu wybranych wierszy może uczestniczyć każdy członek grupy.
3. W powyższym działaniu przyjmuję się zasady i normy obowiązujące w powszechnych grach i zabawach.
ZASADY
1. Na początku każdego miesiąca na grupie pojawia się pusty wątek o nazwie "wiersze miesiąca .............". z nazwą miesiąca.
2. Każdy z uczestników zamieszcza pod wątkiem ulubione wiersz, lub wiersze. Wiersz, musi być skopiowany z archiwum obejmujące miesiąc określony w głównym wątku.
3. Zamieszczenie wiersza równoważne jest z przyznaniem pierwszego punktu.
4. Każdy z uczestników posiada trzy głosy i może je oddać w dowolny sposób: - nominować jeden wiersz i poprzeć dwie inne nominacje - nominować dwa wiersze i poprzeć jedną nominacje - nominować trzy wiersze - nie nominować żadnego wiersza a poprzeć trzy inne nominacje
5. Każda osoba odpowiadająca propozycją na wątek : "wiersze miesiąca", zamieszczając utwór, powinna określić w następujący sposób temat: Re: "tytuł wiersza" - autor.
6. W wypadku, gdy któryś z uczestników zauważy już wiersz, który znalazł się pod wątkiem "wiersz miesiąca", a jest to jego wiersz ulubiony, odpowiada na ten wiersz pustym wątkiem (bez tekstu) jest to punkt dla utworu.
7. Wątek zwany dalej "wiersz miesiąca" nie jest przeznaczony do dyskusji,nie zamieszcza się pod nim żadnych komentarzy, co służy łatwemu określeniu aktualnego stanu punktacji.
8. Każdy przyznany punkt bezwarunkowo musi być sygnowany nickiem, głos bez nicku jest głosem nie ważnym.
POSTANOWIENIA KOŃCOWE
1. Żaden wiersz, który nie znalazł się w wątku "wiersze miesiąca"
krytyka, ewentualna pomoc lub nawet milczenie są wskazówką dla każdego z piszących, lecz nie wątek "wiersz miesiąca" nie jest to cel istnienia tego postu.
2. Wybory stanowią przekrojową wizję tego co interesującego pojawiło się w ciągu miesiąca na p.h.poezja, oraz określają aktualne tendencje i gusta grupy dyskusyjnej.
3. Powyższy regulamin może ulec zmianie pod wpływem nowych zaistniałych sytuacji związanych z eksploatacją urządzenia 'wiersze miesiąca'.
*** Wiersze, które otrzymały co najmniej dwa głosy, można przeczytać na stronie: pl.hum.poezja - wiersze miesiąca http://grupaphp.republika.pl
Krystyna - 1 Lis 2002, 09:12
Zaczyna się tak:
nad wodą wielką i cichą w erze wielkiego zwątpienia nie mam ni słowa dla ciebie nie mam nawet milczenia
Skąd wzięła się tu woda? Woda nie musi się brać skądkolwiek, płynie sobie szerokim strumieniem. Skądinąd, jej obecność zaobserwowano w wielu tekstach literackich, czasami były to śladowe ilości wód podskórnych, innym razem całe gejzery erupcji. Jedno nie ulega wątpliwości - woda jest konieczna do życia. Proszę więc, nie dziwić się jej obecności w niniejszym tekście.
A milczenie? A właściwie milczenie kwalifikowane, milczenie zawansowane tak dalece, że go nie ma? Gdybym znał odpowiedź, mógłbym z powodzeniem zachować milczenie. Następny pewnik - wszystko co nie jest milczeniem, jest próbą jego zagłuszenia. Zatrzymajmy się więc, choć na chwilę. Uczcijmy minutą ciszy (znowu milczeniem) jej pamięć. Pamiętajmy ją - czystą, nieskazitelnie białą, niewinną.
Pokryłem ją nie bez przyjemności nie opierała się na tyle bym nie wypełnił jej po krańce niewyraźnym pismem teraz się nie rusza brzemienna i martwa
Oto defloracja najczystszej formy sztuki, dzieła skończonego zanim artysta podjął trud jego stworzenia. Czystej kartki papieru - milczenia.
Możemy powoli kończyć.
Pewnym novum, mogło by być stworzenie wiersza opartego całkowicie na milczeniu, problem polega jednak na tym, iż nikt nie będzie chciał wysłuchać go do końca.
Kończąc, dodam jeszcze, że jestem nie obcy swoim wierszom. Wiem to bez znaczenia ważna jest bułka w dziecięcych dłoniach i świt co się sączy w żyłach czerwienią
Tak, trzeba już iść spać. Jutro kiedy staną u mojego łóżka, (wiem to z całą pewnością) zastaną zmiętą pościel, a w niej zgrzebane po same uszy milczenie. Oczywiście, nie powie im gdzie jestem. Będą powtarzać w milczeniu: zaginął w niewyśnionych okolicznościach.
Krystyna - 1 Lis 2002, 09:12
Elegia żałobna
Nie odchodź ode mnie kombajnie kuchenny Nie odchodź moja gderająca zmywarko do podłóg Zreflektuj się i zresetuj automatyczna sekretarko słabostek Nie odchodź ode mnie teraz gdy wyszkoliłem cię z trudem jak małpę nauczyłem koncertowo grać na zwłokę Przebaczać i zapominać Nie odchodź zbuntowana maszyno tylko dlatego że zbyt mało cię oliwiłem Nie odchodź w zimę bezduszny kaloryferze z moim żebrem - któż lepiej od ciebie może wiedzieć że nie stać mnie na części zamienne?
Krystyna - 1 Lis 2002, 09:12
Rak zżerał jego dowcipy A ja lubię się śmiać Miałem tylko piętnaście lat
Nie jestem z marmuru A on był taki nagi Na moich rękach
Jego ból wrósł Pomiędzy moją pierwszą miłość I pierwszy gwóźdź
Lustro jest takie bezradne Gdy widzę w nim Rysy jego twarzy
Mateusz Czarnecki - 1 Lis 2002, 13:54
Bajka o chodnikowcu
chodnik, idziesz prosto ciemno, mokro, wrzesien, dookola ciebie złota jesien
latarnia, widzisz drzewo zielone, zolte, czerwone bajecznie wprost kolorowe
liść, przyglądasz sie jemu cudowny, piękny, klonowy dla ciebie - wymarzony
chodnik, idziesz dalej liść za tobą pozostaje!
liść, myślisz o nim liść, spokoju Ci nie daje
wracasz poń dnia nastepnego
widzisz drzewo lecz bez niego!
szukasz, patrzysz, nawołujesz klekasz, placzec i zalujesz
liscia nie ma juz głupi kolego
wracaj do domu nie ma juz, liscia twego...
Mateusz Czarnecki - 1 Lis 2002, 13:54
Nigdy wcześniej nie pomyślałem...
kładąc się w łóżku szpitalnym nie myślałem oddech ilu zmarłych nosi na sobie jego poduszka
krojąc białe pieczywo nie myślałem krew ilu desperatów nosi ostrze mego noża
biorąc prysznic nie myślałem naskórek ilu topielców niesie jego woda
siedząc tu gdzie siedzę nigdy wczesniej nie pomyslalem, wzrok ilu odchodzących noszą otaczające mnie ściany
Magdalena - 2 Lis 2002, 11:58
Malowanie płotu
A pędzel odciśnij. O tutaj, o brzeg puszki. I teraz równo, i z góry na dół, wzdłuż słojów. Patrzył jak w ślad za smugą podążają paluszki po jego smugach jesienią naniesionych.
Farbę położył z nadmiarem, o kilka kropel więcej niż przyjmuje się dla jednej deszczułki za miarę. Więc dał początek nowej smudze, zżółkły sęk przykrywając jakby w palenisku popiół
kamienie przykrył nieświadom dłoni i ognia przed. Spod rzęs, piwne oczy spojrzały w zmęczone lustra i dłonie kładły smugi zapętlone
na dobrym drewnie, radośnie, w drobinie cichej, aż czynele oliwy schwytały ich w obiad nim smugi, światła, złowiły plamy na spodniach.
Magdalena - 2 Lis 2002, 11:58
* * * w oczywistości tego spotkania doskonale wiedzieliśmy miasto będzie hałaśliwie lepkie a my przerażeni swoją bliskością w takim dniu nie zadaje się zbędnych pytań niewidzialnym przechodniom
jesteśmy za zamkniętymi oczami
Szczepan
Magdalena - 2 Lis 2002, 11:58
czego tam ludzie nie widzieli
własnego ojca małpę w kąpieli siebie po czasie czas utracony
przechodzili wskroś do krainy baśni albo w czeluść owego tunelu
e to brednie
tylko te kłaczki czerwone na lewym policzku pajęczynka jakby
to był dobry kumpel i miał na twarzy taką czerwoną pajęczynę
od ilu on już lat nie żyje
przyjaciel - 2 Lis 2002, 15:18
CHECKPOINT CHARLIE
No to teraz cię sprawdzi. Podda przesłuchaniu każde drżenie policzka, każde uchylenie śmiesznego melonika.
Teraz checkpoint charlie.
Przekraczając granicę musisz być zabawny musisz butem zbyt wielkim odwrócić uwagę dwóch ponurych snajperów ołowianych stróżów
Teraz właśnie jest pora na późną i lekką błazenadę przy świecach, kieliszku i skrzypcach teraz jest checkpoint charlie przód lub tył bo taka właśnie taka jest charlie rzeczywistość mostu
Idź już. Zanuć pod wąsem i idź chwiejnym krokiem. Niech bogowie pajaców mają cię w opiece.
przyjaciel - 2 Lis 2002, 15:18
skansen ''''''''''''''''
śniadania przyrządzano tu niegdyś z grzybów i jaj prędko zbieranych pomiędzy kolumnami brodząc badylem po nerwowych głuszcach
rzece też można było ufać byle do brzegów z dystansem na wiosenny wylew
olsze w nim wyczekiwały łęgu drwale chleba a flisacy tratwy zaprzęgali w taflę
nocami idea nieskończoności klepała zdrowaśki nad lasem
macierzanka - 2 Lis 2002, 15:22
Joseph Conrad - 2 Lis 2002, 15:34
Formalnie dobre. Ale co do tresci, to co nas obchodzi Berlin Zachodni? To byla mocno przereklamowana ikona podzialu Europy.
Joseph_Conrad 2002 Menedzer portalu www.lerivon30mg.org
CHECKPOINT CHARLIE
No to teraz cię sprawdzi. Podda przesłuchaniu każde drżenie policzka, każde uchylenie śmiesznego melonika.
Teraz checkpoint charlie.
Przekraczając granicę musisz być zabawny musisz butem zbyt wielkim odwrócić uwagę dwóch ponurych snajperów ołowianych stróżów
Teraz właśnie jest pora na późną i lekką błazenadę przy świecach, kieliszku i skrzypcach teraz jest checkpoint charlie przód lub tył bo taka właśnie taka jest charlie rzeczywistość mostu
Idź już. Zanuć pod wąsem i idź chwiejnym krokiem. Niech bogowie pajaców mają cię w opiece.
__________________________________________________ Do You Yahoo!? Everything you'll ever need on one web page from News and Sport to Email and Music Charts http://uk.my.yahoo.com
pacynka - 2 Lis 2002, 17:48
"bożę się"
Człowieczę się każdego dnia kompromitacje potknięcia gafy pomylone wybory i kwestie wyszeptywane pośpiechem
Jak wtedy gdy szlachetność kurwy żłobiła we mnie korytarze zwątpień
Jak teraz gdy zabijam w sobie Boga by móc sprawować krzykliwe zastępstwo
więc bożę się każdego dnia promuję nieludzkość zakłamuję sutannę coraz sprawniej i miłosierniej dla swojego sumienia
pacynka - 2 Lis 2002, 17:52
"bożę się"
Człowieczę się każdego dnia kompromitacje potknięcia gafy pomylone wybory i kwestie wyszeptywane pośpiechem
Jak wtedy gdy szlachetność kurwy żłobiła we mnie korytarze zwątpień
Jak teraz gdy zabijam w sobie Boga by móc sprawować krzykliwe zastępstwo
więc bożę się każdego dnia promuję nieludzkość zakłamuję sutannę coraz sprawniej i miłosierniej dla swojego sumienia
pacynka - 2 Lis 2002, 17:58
dahae - 3 Lis 2002, 07:38
.
Blackbox - 3 Lis 2002, 09:10
Joanna - 3 Lis 2002, 12:58
MJ? - 3 Lis 2002, 15:48
że ja chyba nie potrafię - bez obrazy - na tę jesień spojrzeć dzisiaj świeżym okiem bez porównań, co już wszystkim wyszły bokiem
jednakowoż konstatacja owa boli (mimo to postaram się utrzymać w roli) boli mocno, aż mi stają oczy w słup bom jesienna od urodzin aż po grób
jesień mgły mi zawieszała nad kołyską, jesień mi szumiała w uszach, kiedy wszystko być skądinąd się zdawało w pełni wiosny i gdy dzionek każdy równie był radosny
jesień wszystkie mi miłości przynosiła, a gdy jakaś głupia wiosną się zdarzyła wkrótce się okazać miała niewypałem (nie wystarczy, losie mówić: ja nie chciałem)
skoro jednak mej miłości muza nie chce być powolna, skoro ciągle w kółko drepcę, pora wreszcie rzecz zakończyć, no bo jesień warta wieszcza, który ją na Parnas wzniesie
ale wieszczem tym nie będę chyba ja ;-( żegnam zatem
zapłakana elka, pa
MJ? - 3 Lis 2002, 15:50
Odważny tłum tabunem tupie nóg jak jeden duch odważny w jednym ciele mury porywa wicher z jego ust z drzew odejmuje delikatną zieleń
mały blondynek skulił się i drży pluszowy miś się krztusi w jego dłoni zmęczona mama na fotelu śpi a on się boi.
Ezechielz
MJ? - 3 Lis 2002, 15:50
* * *
zazdroszczę: tu dachy pokryte patyną i sadzą, aż ciężko w kieszeniach od dymu.
rozumiem: szepczę zwyczajne "dobranoc"; spod płaszcza wyławiam dla ciebie roślinę.
dłużą się moje wizyty. mech i tabliczkę przyprószył.
śpij dobrze - to wszystko. teraz palec kładziemy na ustach.
jk
seahorse - 4 Lis 2002, 01:46
czary Mary ------------------------------------- wiesz, to udawanie śpiącego wcale nie było trudne, a Mary lekko znudzona przemykała nade mną, wokół czółna łóżka, wzdłuż rozchylających poły ścian - niczym zwiastun śmierci z książek Dicka, z filmów Schumachera
była nieuchwytna w pasie jak dym, wychodziła lekko wraz z oddechem, mleczną zimową wstążką i kładła siną ciszę na powiekach; powieki-groby zasypywała maku piaskiem, ciii-szeptała przez zasłonę z pluszu, ciii-miękło, głuchło na granicy
w miejscu, w którym przestawałaś czytać wers zasypiałem
---- Anna pa,pa
seahorse - 4 Lis 2002, 02:04
nad marną rzeką załamał ręce za płytka by wpław za głęboka na bród zapalił potem wrócił zresztą było za zimno na eksperymenty
do domu wniósł trochę deszczu lecz zaraz starannie wytarł podłogę zaparzył herbatę przeczytał gazetę po uszy zakopał się w pościel
czarna wdowa z filmu a może z encyklopedii później aniołek z kościoła przy rynku i lamborgini z okładki w łazience powoli wszystko tonęło w kipieli
spatynowany mosiężny pająk zielona kopuła gumowy korek i mydło zostały na brzegu
to nie było światło to na pewno nie był dźwięk to nie był dotyk nie zapach nie śmierć to mógł być tylko niedzielny indyk rosół makaron lub sernik
u tego kretyna na dole
seahorse - 4 Lis 2002, 02:14
mam krótką czerwoną kurtkę ty spódnicę twardą i długą aż do kostek
pachnę Markiem szalik który mi dał dziś rano zachował ślad wody po goleniu
twój płaszcz miesza woń chryzantem i torfu Marek umarł kilka lat temu w październiku jego choroba i tysiąc innych zdarzeń wyżłobiły na twojej twarzy monografie tajemnic
dojeżdżamy zaraz pójdę na rower
gdy chwytając się oburącz poręczy ostrożnie stawiasz stopy na stopniach tramwaju nasze oczy spotykają się na moment uśmiechasz się do mnie jak do siebie
gdzieś czytałam o nudzie w twoich wierszach ja tymczasem staram się poskromić chaos
ELMO - 4 Lis 2002, 05:28
realne marzenie
rozbrykany kuc by się przydał który z grzywą by grzecznie się wykucał tanecznie czarny kuc by się przydał i z grzywą
i dziewczycha dziewczuła by była i by chłopiec nań czyhał i czuwał i by ust ustąpiła ledwie kątek kąteczek a chłopiątek by w skok i by dybał
kuc grzywiasty kucany by tańczył kopytami taktował rzędy rzęs i cwałował kuc by niańczył dziewczynę i chłopca
a kucyki by wir rozkucaniał z różu wirki by chłopię ustami i by ręce ręczyły się dłoniom i jeszcze grzesznie śmialec wdziewczyniał się w dziewczę
pł
ELMO - 4 Lis 2002, 05:34
.
ulla - 4 Lis 2002, 05:40
ulla - 4 Lis 2002, 05:44
sylwan - 4 Lis 2002, 06:10
sylwan - 4 Lis 2002, 06:10
Asasello - 4 Lis 2002, 06:34
imię mi dano z czternastowiecznej chrzcielnicy w kościele świętego Jakuba co w niebo wstępuje spośród niskich gotyckich domeczków; wybucha w oku twardym męskim ciosem spiętrzonego kamienia.
Jakub podciąga całe miasteczko do góry. jest jak wskazówka przeogromnego kompasu pamięci co wciąż na ślad naprowadza.
Asasello - 4 Lis 2002, 06:34
poprzez odejmowanie
suma nie rośnie, suma trwa. nie sumuje się, trwanie. trwa oczekiwanie, i płynie, gdzie czerwonych kwiatów koralowe atole tnie, poprzez odejmowanie, oddawanie od i do. to dla niej, kwiaty z zaświatów.
poprzez odejmowanie atole jej dłoni proszą, proszą o cud, który chce korale, jak zwykle, dla niej zakładać i zdejmować płatki sukienki, strosząc te same, zwykłe piórka - nie sumuje się, trwanie.
różnica nie kurczy się, rośnie to odejmowanie czekania. dla niej nie różni się, nie sumuje trwanie
Asasello - 4 Lis 2002, 06:36
a.
Anna pa,pa - 4 Lis 2002, 06:38
kółeczka wózeczka dowożą zupę na oddział salowej smak szaro szaro
pod łóżkiem skórka jabłka niczym jesienny sad
kółeczka wózeczka wywożą liście z pokoju cicho cicho zamknięty czas
Anna pa,pa - 4 Lis 2002, 06:38
po lekcji religii chodziliśmy po stawie zwyczajnie była zima
wśród trzcin marmurowa pierś po pogańsku bez głowy
do mego domu czary nie sięgały odpływałem łódką
twarz Marii Magdaleny mokre włosy głębia bocznej nawy
Blackbox - 4 Lis 2002, 06:48
ulla - 4 Lis 2002, 07:22
nasłuchiwanie ---------------------------
było zimno, szumiało listopadem, za oknami siły trwonił wiatr, słyszałam ostre nakazy jego komend i drzewa je słyszały wykonując skłon i twarde głosy twoich kroków potwierdzały śladem jednym, drugim (na moment przed otworzeniem drzwi, wpuszczeniem siwych kudłów chłodu) - ten wrzask, ten leśny strach
i jazgot ptaków zmarzniętych dał się słyszeć, głodnych, złych czarcich wron i woda dzwoniła w przerębli, powarkiwanie mrozu, fiński zgrzyt - igielna muzyka rozsadzała czaszkę, kruszyła krew, wypełniała las,
nie mogłam zasnąć.
dahae - 4 Lis 2002, 08:21
.
ulla - 4 Lis 2002, 08:22
HOMO FUGE
Bo kiedy suknię masz do samych kostek i kiedy szminkę masz do pierwszej krwi w oddechu ledwo uchylonych drzwi jestem jak zając co wybiegł na szosę pod kołysane halogenem sny
Ty wtedy w sukni aż do samych kostek ślepia guzików rozpinasz jak szpaki jeden po drugim. Jak przerwy i znaki na naprężonej linii telegrafu
Bardzo Ci ładnie w tym nagłym milczeniu
I w takiej sukni zrzuconej do kostek jesteś pozornie naga i bezradna ale ja widzę jak włosy się plączą wiem że zobaczę kiełkujące słowa ognistą szminką pisane na lustrze
Dlatego mrużę te drzwi półprzymknięte i smugę światła chowam do kieszeni
WM - 4 Lis 2002, 08:50
WM - 4 Lis 2002, 08:50
WM - 4 Lis 2002, 08:50
R.Kaczmarek - 4 Lis 2002, 13:02
Kutna Hora - spojrzenie przez ramię ------------------------------------------------------
nad miasteczkem wyrasta katedra świętej Barbary opiekunki górników; w końcu były tu kopalnie srebra. do dzisiaj w okolicznych lasach znaleźć można kawałki poskręcanego w secesyjne ślimaki żużlu pozostałego po wytopie. zbierałam je pilnie wierząc że są równie cenne jak srebro.
teraz myślę że dzieciństwo w ogóle to właśnie taki gładko siedzący w dłoni fragment tajemnicy co to po latach okazuje się być produktem ubocznym procesu wytopu człowieka. ============================================
Kutna Hora - spojrzenie w górę ---------------------------------------------------------
imię mi dano z czternastowiecznej chrzcielnicy w kościele świętego Jakuba co w niebo wstępuje spośród niskich gotyckich domeczków; wybucha w oku twardym męskim ciosem spiętrzonego kamienia.
Jakub podciąga całe miasteczko do góry. jest jak wskazówka przeogromnego kompasu pamięci co wciąż na ślad naprowadza. =============================================
Kutna Hora - u bram miasta ---------------------------------------------------------- mury obronne już dawno zburzono. na skarpie syczy swobodnie rozparta żmija autostrady. zaś fosa stała się zaledwie hipotezą uparcie powtarzaną przez glinę piach kamienie stare drzewa.
tu właśnie były ślimaki. tu byłam ja trzyletnia. zrobiono nawet zdjęcie na którym dziadek żyje i trzyma mnie na rękach. stoimy razem w progu miasta. dziadek go nie przekroczył. =============================================
R.Kaczmarek - 4 Lis 2002, 13:02
R.Kaczmarek - 4 Lis 2002, 13:02
elka-one - 5 Lis 2002, 17:04
elka-one - 5 Lis 2002, 17:04
Dronska - 6 Lis 2002, 07:26
Telik - 6 Lis 2002, 07:54
Telik - 6 Lis 2002, 07:56
Telik - 6 Lis 2002, 07:56
ELMO - 6 Lis 2002, 08:26
.
sylwan - 6 Lis 2002, 11:10
sulaco - 6 Lis 2002, 12:22
:)
Joanna - 6 Lis 2002, 12:24
sulaco - 6 Lis 2002, 13:06
:)
karooki - 16 Lis 2002, 09:58
karooki - 16 Lis 2002, 10:02
CHECKPOINT CHARLIE No to teraz cię sprawdzi. Podda przesłuchaniu każde drżenie policzka, każde uchylenie śmiesznego melonika.
Teraz checkpoint charlie.
Przekraczając granicę musisz być zabawny musisz butem zbyt wielkim odwrócić uwagę dwóch ponurych snajperów ołowianych stróżów
Teraz właśnie jest pora na późną i lekką błazenadę przy świecach, kieliszku i skrzypcach teraz jest checkpoint charlie przód lub tył bo taka właśnie taka jest charlie rzeczywistość mostu
Idź już. Zanuć pod wąsem i idź chwiejnym krokiem. Niech bogowie pajaców mają cię w opiece.
karooki - 16 Lis 2002, 10:10
Walentynki - wiersze walentynkowe
XV Turniej Jednego Wiersza im. Rafła Wojaczka oraz inne smakołyki - 16 listopada, Wrocław
Zegar czyli wiersz dla szefa,który wyjechał w delegacje na cztery dni
Republika to nie tylko on- wiersz poświęcony pamięci Grzegorza Ciechowskiego
Wiersz o dzieciństwie (z gdy i kiedy i nagle z jedną stopą na ziemi)
#php popatrz na siebie, czyli: O wierszach, które nas czytają.
Piekny, delikatny i pelen intelektualnych tresci wiersz Haliny
szukam ludzi piszących wiersze i mieszkających w Poznaniu
dieta -- wariacja pewnego wiersza ellu-bis
trudne wiersze, cz. 3 - wlod, 1996/05/12
co to jest zabawa w szpiega
kpsw absolwenci
lift;and;carry
nerve;gas;tragedy;ex;all;out;war
polski manager
biura turystyczne w pB3ocku
od czego zalezy temp powrotu co
CEF7E5EDFC E3EEF0FFF7E5EDFCeEEE5 F7E0nF2EDEEE5 E2E8E4E5EE E2nE5E3EE
program do skladania filmiki
Archiwum tematów z for internetowych - Index
|