wiersze miesiąca - październik 2002



Widzisz archiwalną wersję wątku "wiersze miesiąca - październik 2002" z forum pl.hum.poezja





przyjaciel - 1 Lis 2002, 07:42

Regulamin korzystania
z przekrojowego wątku 'wiersz miesiąca'
na grupie poetyckiej p.h.p

POSTANOWIENIA OGÓLNE

1. Regulamin określa zasady otwierania wątków i punktowania
wiersza miesiąca.

2. W punktowaniu wybranych wierszy może uczestniczyć każdy
członek grupy.

3. W powyższym działaniu przyjmuję się zasady i normy
obowiązujące w powszechnych grach i zabawach.

ZASADY

1. Na początku każdego miesiąca na grupie pojawia się pusty wątek
o nazwie "wiersze miesiąca .............". z nazwą miesiąca.

2. Każdy z uczestników zamieszcza pod wątkiem ulubione wiersz,
lub wiersze.
Wiersz, musi być skopiowany z archiwum obejmujące miesiąc
określony w głównym wątku.

3. Zamieszczenie wiersza równoważne jest z przyznaniem pierwszego
punktu.

4. Każdy z uczestników posiada trzy głosy i może je oddać w
dowolny sposób:
- nominować jeden wiersz i poprzeć dwie inne nominacje
- nominować dwa wiersze i poprzeć  jedną nominacje
- nominować trzy wiersze
- nie nominować żadnego wiersza a poprzeć trzy inne nominacje

5. Każda osoba odpowiadająca propozycją na wątek : "wiersze
miesiąca", zamieszczając utwór, powinna określić w następujący
sposób temat:
Re: "tytuł wiersza" - autor.

6. W wypadku, gdy któryś z uczestników zauważy już wiersz, który
znalazł się pod wątkiem "wiersz miesiąca", a jest to jego wiersz
ulubiony, odpowiada na ten wiersz pustym wątkiem (bez tekstu)
jest to punkt dla utworu.

7. Wątek zwany dalej "wiersz miesiąca" nie jest przeznaczony do
dyskusji,nie zamieszcza się pod nim żadnych komentarzy, co służy
łatwemu określeniu aktualnego stanu punktacji.

8. Każdy przyznany punkt bezwarunkowo musi być sygnowany nickiem,
głos bez  nicku jest głosem nie ważnym.

POSTANOWIENIA KOŃCOWE

1. Żaden wiersz, który nie znalazł się w wątku "wiersze miesiąca"

krytyka, ewentualna pomoc lub nawet milczenie są wskazówką dla
każdego z
piszących, lecz nie wątek "wiersz miesiąca" nie jest to cel
istnienia tego
postu.

2. Wybory stanowią przekrojową wizję tego co interesującego
pojawiło się w  ciągu miesiąca na p.h.poezja, oraz określają
aktualne tendencje i gusta  grupy dyskusyjnej.

3. Powyższy regulamin może ulec zmianie pod wpływem nowych
zaistniałych sytuacji związanych z eksploatacją urządzenia
'wiersze miesiąca'.

***
Wiersze, które otrzymały co najmniej dwa głosy, można przeczytać
na stronie:
pl.hum.poezja - wiersze miesiąca
http://grupaphp.republika.pl



Krystyna - 1 Lis 2002, 09:12

Zaczyna się tak:

nad wodą wielką i cichą
w erze wielkiego zwątpienia
nie mam ni słowa dla ciebie
nie mam nawet milczenia

Skąd wzięła się tu woda?
Woda nie musi się brać skądkolwiek, płynie sobie szerokim strumieniem.
Skądinąd, jej obecność zaobserwowano w wielu  tekstach literackich,
czasami były to śladowe ilości wód podskórnych, innym razem całe gejzery
erupcji.
Jedno nie ulega wątpliwości - woda jest konieczna do życia.
Proszę więc, nie dziwić się jej obecności w niniejszym tekście.

A milczenie?
A właściwie milczenie kwalifikowane, milczenie zawansowane tak dalece, że go
nie ma?
Gdybym znał odpowiedź, mógłbym z powodzeniem zachować milczenie.
Następny pewnik - wszystko co nie jest milczeniem, jest próbą jego
zagłuszenia.
Zatrzymajmy się więc, choć na chwilę.
Uczcijmy minutą ciszy (znowu milczeniem) jej pamięć.
Pamiętajmy ją - czystą, nieskazitelnie białą, niewinną.

Pokryłem ją nie bez przyjemności
nie opierała się na tyle
bym nie wypełnił jej po krańce
niewyraźnym pismem
teraz się nie rusza
brzemienna i martwa

Oto defloracja najczystszej formy sztuki,
dzieła skończonego zanim artysta podjął trud jego stworzenia.
Czystej kartki papieru - milczenia.

Możemy powoli kończyć.

Pewnym novum, mogło by być stworzenie wiersza
opartego całkowicie na milczeniu, problem polega jednak na tym,
iż nikt nie będzie chciał wysłuchać go do końca.

Kończąc, dodam jeszcze,
że jestem nie obcy swoim wierszom.
Wiem to bez znaczenia
ważna jest bułka w dziecięcych dłoniach
i świt co się sączy w żyłach czerwienią

Tak, trzeba już iść spać.
Jutro kiedy staną u mojego łóżka,
(wiem to z całą pewnością) zastaną zmiętą pościel,
a w niej zgrzebane po same uszy milczenie.
Oczywiście, nie powie im gdzie jestem.
Będą powtarzać w milczeniu:
zaginął w niewyśnionych okolicznościach.


Krystyna - 1 Lis 2002, 09:12

 Elegia żałobna

     Nie odchodź ode mnie
     kombajnie kuchenny Nie odchodź moja
     gderająca zmywarko do podłóg  Zreflektuj się
     i zresetuj automatyczna sekretarko słabostek
     Nie odchodź ode mnie teraz
     gdy wyszkoliłem cię z trudem jak małpę nauczyłem koncertowo grać
     na zwłokę Przebaczać i zapominać
     Nie odchodź zbuntowana maszyno
     tylko dlatego że zbyt mało cię oliwiłem Nie odchodź w zimę
     bezduszny kaloryferze z moim żebrem
     - któż lepiej od ciebie może wiedzieć że nie stać mnie na części
zamienne?


Krystyna - 1 Lis 2002, 09:12

Rak zżerał jego dowcipy
A ja lubię się śmiać
Miałem tylko piętnaście lat

Nie jestem z marmuru
A on był taki nagi
Na moich rękach

Jego ból wrósł
Pomiędzy moją pierwszą miłość
I pierwszy gwóźdź

Lustro jest takie bezradne
Gdy widzę w nim
Rysy jego twarzy



Mateusz Czarnecki - 1 Lis 2002, 13:54

Bajka o chodnikowcu

chodnik, idziesz prosto
ciemno, mokro, wrzesien,
dookola ciebie złota jesien

latarnia, widzisz drzewo
zielone, zolte, czerwone
bajecznie wprost kolorowe

liść, przyglądasz sie jemu
cudowny, piękny, klonowy
dla ciebie - wymarzony

chodnik, idziesz dalej
liść za tobą pozostaje!

liść, myślisz o nim
liść, spokoju Ci nie daje

wracasz poń
dnia nastepnego

widzisz drzewo
lecz bez niego!

szukasz, patrzysz, nawołujesz
klekasz, placzec i zalujesz

liscia nie ma juz
głupi kolego

wracaj do domu
nie ma juz, liscia twego...


Mateusz Czarnecki - 1 Lis 2002, 13:54

Nigdy wcześniej nie pomyślałem...

kładąc się w łóżku szpitalnym
nie myślałem
oddech ilu zmarłych
nosi na sobie jego poduszka

krojąc białe pieczywo
nie myślałem
krew ilu desperatów
nosi ostrze mego noża

biorąc prysznic
nie myślałem
naskórek ilu topielców
niesie jego woda

siedząc tu gdzie siedzę
nigdy wczesniej nie pomyslalem,
wzrok ilu odchodzących
noszą otaczające mnie ściany


Magdalena - 2 Lis 2002, 11:58

Malowanie płotu

A pędzel odciśnij. O tutaj, o brzeg puszki.
I teraz równo, i z góry na dół, wzdłuż słojów.
Patrzył jak w ślad za smugą podążają paluszki
po jego smugach jesienią naniesionych.

Farbę położył z nadmiarem, o kilka kropel
więcej niż przyjmuje się dla jednej deszczułki
za miarę. Więc dał początek nowej smudze, zżółkły
sęk przykrywając jakby w palenisku popiół

kamienie przykrył nieświadom dłoni i ognia
przed. Spod rzęs, piwne oczy spojrzały w zmęczone
lustra i dłonie kładły smugi zapętlone

na dobrym drewnie, radośnie, w drobinie cichej,
aż czynele oliwy schwytały ich w obiad
nim smugi, światła, złowiły plamy na spodniach.


Magdalena - 2 Lis 2002, 11:58

    *    *    *
w oczywistości tego spotkania
doskonale wiedzieliśmy
miasto będzie hałaśliwie lepkie
a my przerażeni swoją bliskością
w takim dniu nie zadaje się zbędnych
pytań niewidzialnym przechodniom

jesteśmy za
zamkniętymi oczami

Szczepan


Magdalena - 2 Lis 2002, 11:58

czego tam ludzie nie widzieli

własnego ojca
małpę w kąpieli
siebie po czasie
czas utracony

przechodzili wskroś
do krainy baśni albo
w czeluść owego tunelu

e to brednie

tylko
te kłaczki czerwone
na lewym policzku
pajęczynka jakby

to był dobry kumpel
i miał na twarzy taką
czerwoną pajęczynę

od ilu on już lat
nie żyje


przyjaciel - 2 Lis 2002, 15:18

CHECKPOINT CHARLIE

No to teraz cię sprawdzi. Podda przesłuchaniu
każde drżenie policzka, każde uchylenie
śmiesznego melonika.

Teraz checkpoint charlie.

Przekraczając granicę musisz być zabawny
musisz butem zbyt wielkim odwrócić uwagę
dwóch ponurych snajperów
ołowianych stróżów

Teraz właśnie jest pora na późną i lekką
błazenadę przy świecach, kieliszku i skrzypcach
teraz jest checkpoint charlie
przód lub tył bo taka
właśnie taka jest charlie rzeczywistość mostu

Idź już. Zanuć pod wąsem i idź
chwiejnym krokiem. Niech bogowie pajaców
mają cię w opiece.


przyjaciel - 2 Lis 2002, 15:18

skansen
''''''''''''''''

śniadania przyrządzano tu niegdyś
z grzybów i jaj prędko zbieranych
pomiędzy kolumnami
brodząc badylem
po nerwowych głuszcach

rzece też można było ufać
byle do brzegów z dystansem
na wiosenny wylew

olsze w nim wyczekiwały łęgu
drwale chleba
a flisacy tratwy zaprzęgali w taflę

nocami
idea nieskończoności
klepała zdrowaśki nad lasem


macierzanka - 2 Lis 2002, 15:22


Joseph Conrad - 2 Lis 2002, 15:34

Formalnie dobre. Ale co do tresci, to co nas obchodzi
Berlin Zachodni? To byla mocno przereklamowana ikona
podzialu Europy.

Joseph_Conrad 2002
Menedzer portalu www.lerivon30mg.org





CHECKPOINT CHARLIE

No to teraz cię sprawdzi. Podda przesłuchaniu
każde drżenie policzka, każde uchylenie
śmiesznego melonika.

Teraz checkpoint charlie.

Przekraczając granicę musisz być zabawny
musisz butem zbyt wielkim odwrócić uwagę
dwóch ponurych snajperów
ołowianych stróżów

Teraz właśnie jest pora na późną i lekką
błazenadę przy świecach, kieliszku i skrzypcach
teraz jest checkpoint charlie
przód lub tył bo taka
właśnie taka jest charlie rzeczywistość mostu

Idź już. Zanuć pod wąsem i idź
chwiejnym krokiem. Niech bogowie pajaców
mają cię w opiece.



__________________________________________________
Do You Yahoo!?
Everything you'll ever need on one web page
from News and Sport to Email and Music Charts
http://uk.my.yahoo.com


pacynka - 2 Lis 2002, 17:48

"bożę się"

Człowieczę się każdego dnia
kompromitacje potknięcia gafy
pomylone wybory i kwestie
wyszeptywane pośpiechem

Jak wtedy gdy szlachetność kurwy
żłobiła we mnie korytarze zwątpień

Jak teraz gdy zabijam w sobie Boga
by móc sprawować krzykliwe zastępstwo

więc bożę się każdego dnia
promuję  nieludzkość
zakłamuję sutannę
coraz sprawniej i miłosierniej
dla swojego sumienia


pacynka - 2 Lis 2002, 17:52

"bożę się"

Człowieczę się każdego dnia
kompromitacje potknięcia gafy
pomylone wybory i kwestie
wyszeptywane pośpiechem

Jak wtedy gdy szlachetność kurwy
żłobiła we mnie korytarze zwątpień

Jak teraz gdy zabijam w sobie Boga
by móc sprawować krzykliwe zastępstwo

więc bożę się każdego dnia
promuję  nieludzkość
zakłamuję sutannę
coraz sprawniej i miłosierniej
dla swojego sumienia


pacynka - 2 Lis 2002, 17:58


dahae - 3 Lis 2002, 07:38

.


Blackbox - 3 Lis 2002, 09:10


Joanna - 3 Lis 2002, 12:58


MJ? - 3 Lis 2002, 15:48


 że ja chyba nie potrafię - bez obrazy -
 na tę jesień spojrzeć dzisiaj świeżym okiem
 bez porównań, co już wszystkim wyszły bokiem

 jednakowoż konstatacja owa boli
 (mimo to postaram się utrzymać w roli)
 boli mocno, aż mi stają oczy w słup
 bom jesienna od urodzin aż po grób

 jesień mgły mi zawieszała nad kołyską,
 jesień mi szumiała w uszach, kiedy wszystko
 być skądinąd się zdawało w pełni wiosny
 i gdy dzionek każdy równie był radosny

 jesień wszystkie mi miłości przynosiła,
 a gdy jakaś głupia wiosną się zdarzyła
 wkrótce się okazać miała niewypałem
 (nie wystarczy, losie mówić: ja nie chciałem)

 skoro jednak mej miłości muza nie chce
 być powolna, skoro ciągle w kółko drepcę,
 pora wreszcie rzecz zakończyć, no bo jesień
 warta wieszcza, który ją na Parnas wzniesie

 ale wieszczem tym nie będę chyba ja ;-(
 żegnam zatem

 zapłakana elka, pa


MJ? - 3 Lis 2002, 15:50

Odważny tłum tabunem tupie nóg
 jak jeden duch odważny w jednym ciele
 mury porywa wicher z jego ust
 z drzew odejmuje delikatną zieleń

 mały blondynek skulił się i drży
 pluszowy miś się krztusi w jego dłoni
 zmęczona mama na fotelu śpi
 a on się boi.

 Ezechielz


MJ? - 3 Lis 2002, 15:50

* * *

    zazdroszczę: tu dachy pokryte
    patyną i sadzą, aż ciężko w kieszeniach
    od dymu.

    rozumiem: szepczę zwyczajne "dobranoc";
    spod płaszcza
    wyławiam dla ciebie roślinę.

    dłużą się moje wizyty. mech i tabliczkę
    przyprószył.

    śpij dobrze - to wszystko.
    teraz palec kładziemy na ustach.

                                jk


seahorse - 4 Lis 2002, 01:46

czary Mary
-------------------------------------
wiesz, to udawanie śpiącego wcale nie było trudne, a Mary
lekko znudzona przemykała nade mną, wokół czółna łóżka,
wzdłuż rozchylających poły ścian - niczym zwiastun śmierci
z książek Dicka, z filmów Schumachera

była nieuchwytna  w pasie jak dym, wychodziła lekko wraz
z oddechem, mleczną zimową wstążką  i kładła siną ciszę
na powiekach; powieki-groby zasypywała  maku piaskiem,
ciii-szeptała przez zasłonę z pluszu, ciii-miękło, głuchło na granicy

w miejscu, w którym przestawałaś czytać wers
zasypiałem

----
Anna pa,pa


seahorse - 4 Lis 2002, 02:04

nad marną rzeką załamał ręce
za płytka by wpław za głęboka na bród
zapalił potem wrócił
zresztą było za zimno na eksperymenty

do domu wniósł trochę deszczu
lecz zaraz starannie wytarł podłogę
zaparzył herbatę przeczytał gazetę
po uszy zakopał się w pościel

czarna wdowa z filmu a może z encyklopedii
później aniołek z kościoła przy rynku
i lamborgini z okładki w łazience
powoli wszystko tonęło w kipieli

spatynowany mosiężny pająk
zielona kopuła
gumowy korek i mydło
zostały na brzegu

to nie było światło to na pewno nie był dźwięk
to nie był dotyk nie zapach nie śmierć
to mógł być tylko niedzielny indyk
rosół  makaron lub sernik

u tego kretyna na dole


seahorse - 4 Lis 2002, 02:14

mam krótką czerwoną kurtkę
ty spódnicę twardą i długą aż do kostek

pachnę Markiem
szalik który mi dał dziś rano
zachował ślad wody po goleniu

twój płaszcz
miesza woń chryzantem i torfu
Marek umarł kilka lat temu w październiku
jego choroba i tysiąc innych zdarzeń
wyżłobiły na twojej twarzy
monografie tajemnic

dojeżdżamy
zaraz pójdę na rower

gdy chwytając się oburącz poręczy
ostrożnie stawiasz stopy na stopniach tramwaju
nasze oczy spotykają się na moment
uśmiechasz się do mnie
jak do siebie

gdzieś czytałam o nudzie w twoich wierszach
ja tymczasem
staram się poskromić chaos


ELMO - 4 Lis 2002, 05:28

realne marzenie

rozbrykany kuc by się przydał
który z grzywą by grzecznie
się wykucał tanecznie
czarny kuc by się przydał i z grzywą

    i dziewczycha dziewczuła by była
    i by chłopiec nań czyhał i czuwał
    i by ust ustąpiła ledwie kątek
    kąteczek a chłopiątek by w skok i by dybał

kuc grzywiasty kucany by tańczył
kopytami taktował
rzędy rzęs i cwałował
kuc by niańczył dziewczynę i chłopca

    a kucyki by wir rozkucaniał
    z różu wirki by chłopię ustami
    i by ręce ręczyły się dłoniom i jeszcze
    grzesznie śmialec wdziewczyniał się w dziewczę



ELMO - 4 Lis 2002, 05:34

.


ulla - 4 Lis 2002, 05:40


ulla - 4 Lis 2002, 05:44


sylwan - 4 Lis 2002, 06:10


sylwan - 4 Lis 2002, 06:10


Asasello - 4 Lis 2002, 06:34

imię mi dano z czternastowiecznej chrzcielnicy
w kościele świętego Jakuba co w niebo wstępuje
spośród niskich gotyckich domeczków; wybucha w oku
twardym męskim ciosem spiętrzonego kamienia.

Jakub podciąga całe miasteczko do góry. jest jak wskazówka
przeogromnego kompasu pamięci co wciąż na ślad naprowadza.


Asasello - 4 Lis 2002, 06:34

poprzez odejmowanie

suma nie rośnie, suma trwa. nie sumuje się, trwanie.
trwa oczekiwanie, i płynie, gdzie czerwonych kwiatów
koralowe atole tnie, poprzez odejmowanie,
oddawanie od i do. to dla niej, kwiaty z zaświatów.

poprzez odejmowanie atole jej dłoni proszą,
proszą o cud, który chce korale, jak zwykle, dla niej
zakładać i zdejmować płatki sukienki, strosząc
te same, zwykłe piórka - nie sumuje się, trwanie.

różnica nie kurczy się, rośnie to odejmowanie
czekania. dla niej nie różni się, nie sumuje trwanie


Asasello - 4 Lis 2002, 06:36

a.


Anna pa,pa - 4 Lis 2002, 06:38

kółeczka wózeczka
dowożą zupę na oddział
salowej smak
szaro szaro

pod łóżkiem skórka jabłka
niczym jesienny sad

kółeczka wózeczka
wywożą liście z pokoju
cicho cicho
zamknięty czas


Anna pa,pa - 4 Lis 2002, 06:38

po lekcji religii
chodziliśmy po stawie
zwyczajnie była zima

wśród trzcin
marmurowa pierś
po pogańsku bez głowy

do mego domu
czary nie sięgały
odpływałem łódką

twarz Marii
Magdaleny mokre włosy
głębia bocznej nawy


Blackbox - 4 Lis 2002, 06:48


ulla - 4 Lis 2002, 07:22

nasłuchiwanie
---------------------------

było zimno, szumiało listopadem, za oknami siły trwonił wiatr,
słyszałam ostre nakazy jego komend i drzewa je słyszały wykonując skłon
i twarde głosy twoich kroków potwierdzały śladem jednym, drugim
(na moment przed otworzeniem drzwi, wpuszczeniem siwych kudłów chłodu)
- ten wrzask, ten leśny strach

i jazgot ptaków zmarzniętych dał się słyszeć, głodnych, złych czarcich wron
i woda dzwoniła w przerębli, powarkiwanie mrozu, fiński zgrzyt -
igielna muzyka rozsadzała czaszkę, kruszyła krew, wypełniała las,

nie mogłam zasnąć.


dahae - 4 Lis 2002, 08:21

.

ulla - 4 Lis 2002, 08:22

HOMO FUGE

Bo kiedy suknię masz do samych kostek
i kiedy szminkę masz do pierwszej krwi
w oddechu ledwo uchylonych drzwi
jestem jak zając co wybiegł na szosę
pod kołysane halogenem sny

Ty wtedy w sukni aż do samych kostek
ślepia guzików rozpinasz jak szpaki
jeden po drugim. Jak przerwy i znaki
na naprężonej linii telegrafu

Bardzo Ci ładnie w tym nagłym milczeniu

I w takiej sukni zrzuconej do kostek
jesteś pozornie naga i bezradna
ale ja widzę jak włosy się plączą
wiem że zobaczę kiełkujące słowa
ognistą szminką pisane na lustrze

Dlatego mrużę te drzwi półprzymknięte
i smugę światła chowam do kieszeni


WM - 4 Lis 2002, 08:50


WM - 4 Lis 2002, 08:50


WM - 4 Lis 2002, 08:50


R.Kaczmarek - 4 Lis 2002, 13:02

Kutna Hora - spojrzenie przez ramię
------------------------------------------------------

nad miasteczkem wyrasta katedra świętej Barbary
opiekunki górników; w końcu były tu kopalnie srebra.
do dzisiaj w okolicznych lasach znaleźć można
kawałki poskręcanego w secesyjne ślimaki żużlu
pozostałego po wytopie. zbierałam je pilnie wierząc
że są równie cenne jak srebro.

teraz myślę że dzieciństwo w ogóle to właśnie taki
gładko siedzący w dłoni fragment tajemnicy co to po latach
okazuje się być produktem ubocznym procesu wytopu człowieka.
============================================

Kutna Hora - spojrzenie w górę
---------------------------------------------------------

imię mi dano z czternastowiecznej chrzcielnicy
w kościele świętego Jakuba co w niebo wstępuje
spośród niskich gotyckich domeczków; wybucha w oku
twardym męskim ciosem spiętrzonego kamienia.

Jakub podciąga całe miasteczko do góry. jest jak wskazówka
przeogromnego kompasu pamięci co wciąż na ślad naprowadza.
=============================================

Kutna Hora - u bram miasta
----------------------------------------------------------
mury obronne już dawno zburzono. na skarpie
syczy swobodnie rozparta żmija autostrady.
zaś fosa stała się zaledwie hipotezą
uparcie powtarzaną
przez glinę piach kamienie stare drzewa.

tu właśnie były ślimaki. tu byłam ja trzyletnia.
zrobiono nawet zdjęcie na którym dziadek żyje
i trzyma mnie na rękach. stoimy razem w progu miasta.
dziadek go nie przekroczył.
=============================================


R.Kaczmarek - 4 Lis 2002, 13:02


R.Kaczmarek - 4 Lis 2002, 13:02


elka-one - 5 Lis 2002, 17:04


elka-one - 5 Lis 2002, 17:04


Dronska - 6 Lis 2002, 07:26


Telik - 6 Lis 2002, 07:54


Telik - 6 Lis 2002, 07:56


Telik - 6 Lis 2002, 07:56


ELMO - 6 Lis 2002, 08:26

.


sylwan - 6 Lis 2002, 11:10


sulaco - 6 Lis 2002, 12:22




:)

Joanna - 6 Lis 2002, 12:24





sulaco - 6 Lis 2002, 13:06

:)

karooki - 16 Lis 2002, 09:58


karooki - 16 Lis 2002, 10:02


CHECKPOINT CHARLIE

No to teraz cię sprawdzi. Podda przesłuchaniu
każde drżenie policzka, każde uchylenie
śmiesznego melonika.

Teraz checkpoint charlie.

Przekraczając granicę musisz być zabawny
musisz butem zbyt wielkim odwrócić uwagę
dwóch ponurych snajperów
ołowianych stróżów

Teraz właśnie jest pora na późną i lekką
błazenadę przy świecach, kieliszku i skrzypcach
teraz jest checkpoint charlie
przód lub tył bo taka
właśnie taka jest charlie rzeczywistość mostu

Idź już. Zanuć pod wąsem i idź
chwiejnym krokiem. Niech bogowie pajaców
mają cię w opiece.




karooki - 16 Lis 2002, 10:10

Walentynki - wiersze walentynkowe
XV Turniej Jednego Wiersza im. Rafła Wojaczka oraz inne smakołyki - 16 listopada, Wrocław
Zegar czyli wiersz dla szefa,który wyjechał w delegacje na cztery dni
Republika to nie tylko on- wiersz poświęcony pamięci Grzegorza Ciechowskiego
Wiersz o dzieciństwie (z gdy i kiedy i nagle z jedną stopą na ziemi)
#php popatrz na siebie, czyli: O wierszach, które nas czytają.
Piekny, delikatny i pelen intelektualnych tresci wiersz Haliny
szukam ludzi piszących wiersze i mieszkających w Poznaniu
dieta -- wariacja pewnego wiersza ellu-bis
trudne wiersze, cz. 3 - wlod, 1996/05/12
  • co to jest zabawa w szpiega
  • kpsw absolwenci
  • lift;and;carry
  • nerve;gas;tragedy;ex;all;out;war
  • polski manager
  • biura turystyczne w pB3ocku
  • od czego zalezy temp powrotu co
  • CEF7E5EDFC E3EEF0FFF7E5EDFCeEEE5 F7E0nF2EDEEE5 E2E8E4E5EE E2nE5E3EE
  • program do skladania filmiki
  • Archiwum tematów z for internetowych - Index