Dafne



Widzisz archiwalną wersję wątku "Dafne" z forum pl.hum.poezja





marco - 7 Paź 2007, 04:52

--

   *Dafne*

   Zawsze tak się kończy: łzami morszczyn pachnie
   a w muszlach nie szumi fal zmierzwionych cyjan,
   zerka w morze spod sęków poskręcana Dafne -
   jeszcze nie przeczuwa, że już jest niczyja.
   Słońce mewy ostrzy, jak białe pinezki
   przypina do plaży, przez chmury do nieba,
   na wzburzonych wydmach wiatr ucisza piaski
   ....ciiiii.... niesforne dzie... ci....pu... styń jeszcze... nie ma....

   Często tam jeździłam - już czułam, już we śnie
   widziałem się bez ciebie. Choć ciebie nie było
   swój ból przeczuwałam po stokroć boleśniej,
   miłość większą do ciebie niż prawdziwa miłość.
   Po drodze nad morze podjeżdżałam nieraz
   na małą stacyjkę - zjeść coś, zatankować
   i śniła mi się zawsze ta sama kelnerka,
   rozmawiając te same wymawiałam słowa.
   Potem, na zakręcie, zatrzymywał mnie ciągle
   policyjny patrol - sczerniała atrapa:
   tekturowy sierżant wolno ściągał spodnie -
   zęby w śnie zaciskałam przerażona, blada...
   Od tej pory na brzegu morszczyn łzami pachnie
   i w muszlach nie szumi fal zmierzwiony cyjan,
   zerka z sęków w morze poskręcana Dafne -
   jeszcze nie przeczuwa, że jest już niczyja.



wilczysko - 7 Paź 2007, 17:03

marco wrote:



marco - 8 Paź 2007, 04:13


Spirale w spiralach. Genialne mewy. Całość bardzo smutna przez
niejednoznaczność historii i Dafne co w drzewo bobkowe przemieniła się.



Dziękuję. Słowacki, bodaj "w Beniowskim" zamienia ją w pokrzywę ;)
A to znalazłem przed chwilą w sieci:

"Nimfa Daphnis uciekając przed zalotami Apolla, na swoją prośbę zostaje
zamieniona w bobkowe drzewo.

roku. Nagrany był jak do tej pory w bardzo ubogiej wersji na kasecie i
dopiero 7 kwietnia 2007 roku zdecydowałem się go nagrać w bogatszej
wersji."

http://patrykmayer.wrzuta.pl/audio/teC2He8bcV/dafnis_w_drzewo_bobkowe...


wilczysko - 8 Paź 2007, 14:44


Dziękuję. Słowacki, bodaj "w Beniowskim" zamienia ją w pokrzywę ;)



Kompletnie nie pamiętam, choć Słowackiego w odróżnieniu od Twardowskiego
czy Potockiego czytałem bez bacika.

http://patrykmayer.wrzuta.pl/audio/teC2He8bcV/dafnis_w_drzewo_bobkowe...



A wiesz, że mogłoby niebrzydkie być (poza elektroniką, której nic nie
pomoże), gdyby włożyć w to nieco pracy, nagrać porządnie instrument,
przez dwa dni nagrywać wokal...

w.



Ije - 12 Paź 2007, 18:04


--

   *Dafne*

   Zawsze tak się kończy: łzami morszczyn pachnie
   a w muszlach nie szumi fal zmierzwionych cyjan,
   zerka w morze spod sęków poskręcana Dafne -
   jeszcze nie przeczuwa, że już jest niczyja.
   Słońce mewy ostrzy, jak białe pinezki
   przypina do plaży, przez chmury do nieba,
   na wzburzonych wydmach wiatr ucisza piaski
   ....ciiiii.... niesforne dzie... ci....pu... styń jeszcze... nie ma....

   Często tam jeździłam - już czułam, już we śnie
   widziałem się bez ciebie. Choć ciebie nie było
   swój ból przeczuwałam po stokroć boleśniej,
   miłość większą do ciebie niż prawdziwa miłość.
   Po drodze nad morze podjeżdżałam nieraz
   na małą stacyjkę - zjeść coś, zatankować
   i śniła mi się zawsze ta sama kelnerka,
   rozmawiając te same wymawiałam słowa.
   Potem, na zakręcie, zatrzymywał mnie ciągle
   policyjny patrol - sczerniała atrapa:
   tekturowy sierżant wolno ściągał spodnie -
   zęby w śnie zaciskałam przerażona, blada...
   Od tej pory na brzegu morszczyn łzami pachnie
   i w muszlach nie szumi fal zmierzwiony cyjan,
   zerka z sęków w morze poskręcana Dafne -
   jeszcze nie przeczuwa, że jest już niczyja.



Wiersz, jak sen i sen, jak wiersz - każda historia jest tylko kontynuacją
poprzedniej i żadna tak naprawdę się nie kończy. Kształty, które dostrzegasz w
tej specyficznej fazie snu, zwanej jawą, są tylko powierzchnią historii.

" na wzburzonych wydmach wiatr ucisza piaski
    ....ciiiii.... niesforne dzie... ci....pu... styń jeszcze... nie ma...." -
to jest fraza, która pamiętam z innych czasów i miejsc, Marco.
Jak dawno to było?
Może Ty byleś piaskiem, ja wiatrem, a może kimś innym byliśmy, albo było
dokładnie odwrotnie lub może Ty byłeś Dafne... - nie pamiętam.
Czasem nam się przypomina wnętrze gwiazdy, człon wzoru, który nas powołał do
istnienia imię łaski, miecz kata, czasem jesteśmy mądrzejsi od samych siebie _
Marco, jak Ty w tym wierszu.

ije


marco - 13 Paź 2007, 05:22


Wiersz, jak sen i sen, jak wiersz - każda historia jest tylko kontynuacją
poprzedniej i żadna tak naprawdę się nie kończy. Kształty, które dostrzegasz w
tej specyficznej fazie snu, zwanej jawą, są tylko powierzchnią historii.

" na wzburzonych wydmach wiatr ucisza piaski
    ....ciiiii.... niesforne dzie... ci....pu... styń jeszcze... nie ma...." -
to jest fraza, która pamiętam z innych czasów i miejsc, Marco.
Jak dawno to było?
Może Ty byleś piaskiem, ja wiatrem, a może kimś innym byliśmy, albo było
dokładnie odwrotnie lub może Ty byłeś Dafne... - nie pamiętam.
Czasem nam się przypomina wnętrze gwiazdy, człon wzoru, który nas powołał do
istnienia imię łaski, miecz kata, czasem jesteśmy mądrzejsi od samych siebie _
Marco, jak Ty w tym wierszu.



Ije... patrząc na godzinę wysłania Twojego postu, ale nie tylko:
nawiedzaj nas częściej, kimkolwiek, czymkolwiek jesteś.

Dziękuję.


Ije - 13 Paź 2007, 15:47


Ije... patrząc na godzinę wysłania Twojego postu, ale nie tylko:
nawiedzaj nas częściej, kimkolwiek, czymkolwiek jesteś.

Dziękuję.



Sugerujesz, że straszę, Marco?
:-)))))))))))))
Zbladłeś nieco... Może masz jaką nieboszczkę na sumieniu?(!)

ije -
;-)


imbir - 14 Paź 2007, 08:36


--

   *Dafne*

   Zawsze tak się kończy: łzami morszczyn pachnie
   a w muszlach nie szumi fal zmierzwionych cyjan,
   zerka w morze spod sęków poskręcana Dafne -
   jeszcze nie przeczuwa, że już jest niczyja.
   Słońce mewy ostrzy, jak białe pinezki
   przypina do plaży, przez chmury do nieba,
   na wzburzonych wydmach wiatr ucisza piaski
   ....ciiiii.... niesforne dzie... ci....pu... styń jeszcze... nie ma....

   Często tam jeździłam - już czułam, już we śnie
   widziałem się bez ciebie. Choć ciebie nie było
   swój ból przeczuwałam po stokroć boleśniej,
   miłość większą do ciebie niż prawdziwa miłość.
   Po drodze nad morze podjeżdżałam nieraz
   na małą stacyjkę - zjeść coś, zatankować
   i śniła mi się zawsze ta sama kelnerka,
   rozmawiając te same wymawiałam słowa.
   Potem, na zakręcie, zatrzymywał mnie ciągle
   policyjny patrol - sczerniała atrapa:
   tekturowy sierżant wolno ściągał spodnie -
   zęby w śnie zaciskałam przerażona, blada...
   Od tej pory na brzegu morszczyn łzami pachnie
   i w muszlach nie szumi fal zmierzwiony cyjan,
   zerka z sęków w morze poskręcana Dafne -
   jeszcze nie przeczuwa, że jest już niczyja.



chapeuaux bas! imb.


marco - 15 Paź 2007, 11:27


chapeuaux bas! imb.



Dziękuję pięknie :)

filharmonia
Kurs wstecznego latania
letnia symfonia
człowiek
rzecz o miłości
Hafiz Szamsuddin Mohammad
#cięcie Cecki
???
POCIĄG
WON 22.03.2007 CZWARTEK
  • repertuar kin koszalin
  • plus3 architekci ul powstancow
  • torbiel szyszynki czy to grozne
  • galeria mokotow warszawa kino
  • izrael mapa historyczna
  • spietrzywszy
  • okregowa izba pielegniarek katowice
  • ET patch
  • domaciczna inseminacja
  • Archiwum tematów z for internetowych - Index